lutego 21, 2018

Maseczki w płachcie marki Conny - mój mini test!

Witajcie!
Wczoraj zakończyłam test maseczek od marki Conny! Skusiłam się na nie, ponieważ były w promocji i za 3 sztuki zapłaciłam niecałe 10 zł. Wybór maseczek jest dość spory. Ja do tego mini testu wybrałam trzy!
Są to: 
• Kwas hialuronowy, maska nawilżająca,
• Platyna, maska odżywcza,
• Aloes, maska kojąca.
Jeśli chodzi o sam produkt, byłam nastawiona dosyć optymistycznie.
Na samym początku może wspomnę o cechach wspólnych maseczek czyli materiał, z którego są wykonane, zapach i opakowanie. Zacznę może od opakowania, które jest tradycyjnych rozmiarów jeśli chodzi o maski w płachcie, jednakże aby je otworzyć musiałam użyć nożyczek, ponieważ miałam duży problem aby skorzystać z gotowych już rozcięć. Sam zaś materiał to cienka bawełna, która nie podarła się nawet przy moich niezgrabnych próbach rozłożenia jej na twarzy. Zapach - niby rożny dla każdej maseczki, a jakby ten sam... Wydaje mi się, że w każdej z testowanych przeze mnie maseczek wyczułam podobne nuty zapachowe, co mnie trochę rozczarowało, zważywszy na to, że każda z nich jest innego rodzaju. Warto jeszcze wspomnieć w tym miejscu, że każda maseczka była naprawdę dobrze nasączona.

Na pierwszy ogień poszła maska nawilżająca, którą wzbogacona jest kwasem hialuronowym. Ponadto producent obiecuje poprawę nawilżenia i jędrności skóry. Pomyślałam: Wow, fajnie. Twarz oczyściłam, wypeelingowałam, uporałam się z otwarciem, nałożyłam bez zbędnych ceregieli i czekałam...15 minut! To zasadniczo niedużo. Po deklarowanym czasie, zdjęłam maseczkę, wklepałam resztkę kosmetyku w twarz i szyję...i byłam bardzo, bardzo zadowolona, ponieważ moja twarz wyglądała zdrowo. Była nawilżona, rozjaśnia, gładka i bardziej jędrna. Po nałożeniu kremu na noc, którego użyłam mniej niż zwykle, rano obudziłam się z naprawdę miłą w dotyku cerą. Myślę, że niebawem kupię kilka sztuk, które będę używać regularnie.
Moja ocena: 5/5

Kolejną maseczką była wersja odżywcza...przygotowałam skórę jak wcześniej, nałożyłam maseczkę i znów cierpliwie czekałam. Niestety, Platyna chyba mi nie służy. Po ściągnięciu maseczki i próbie wklepania jej resztek w twarz, wyczułam, że moja cera zrobiła sie szorstka, a sam kosmetyk lepki. W takim momencie nie pozostało mi nic innego jak zmyć resztki maski tonikiem, nałożyć olejek nawilżający i krem na noc. Używając tej maseczki nie zauważyłam odżywienia, a jedynie umiarkowane wysuszenie mojej twarzy. 
Moja ocena: 2/5

Ostatnią maseczką, której użyłam była maseczka aloesowa o działaniu kojącym. Kosmetyki z dodatkiem aloesu lub na jego bazie sa w tej chwili bardzo popularne, ze względu na jego właściwości: nawilżające, kojące oraz regeneracyjne. Stąd właśnie padł wybór na ten rodzaj maseczki. Użyłam jej w momencie, gdy naprawdę paskudnie się czułam - w środku choroby. Czułam, że moja skóra jest zmęczona, podrażniona w okolicach nosa przez chusteczki higieniczne... Maseczka zadziałała jak kompres, który delikatnie ukoił moją cerę i pozwolił jej nie tyle co się zregenerować ale odpocząć i zmniejszyć podrażnienia. Pozostałości na twarzy bez problemu się w nią wchłonęły, a skóra była przyjemna w dotyku.
Moja ocena: 5/5

Podsumowując, żadna z maseczek mnie nie uczuliła, jedynie Platyna - zamiast odżywienia podarowała wysuszenie. Moim numerem jeden jest maseczka z kwasem hialuronowym. Z aloesowej mam zamiar korzystać w sytuacjach, gdy moja cera potrzebuje chwili spokoju. 
A Wy? Z jakich maseczek marki Conny korzystałyście, i które z nich przypadły Wam do gustu?
Pozdrawiam, Werka.

4 komentarze:

  1. Nie używałam żadnej z maseczek. Może się na jakąś skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, spróbuj. To tylko trzy propozycje a jest ich więcej! :)

      Usuń
  2. Nie używałam tych maseczek, ale chętnie wypróbuję:)

    https://pielegnacyjny-zakatek.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietny post, muszę wyprobowac maseczki! <3

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Werka Testerka , Blogger