Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Test. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Test. Pokaż wszystkie posty
Pomadki nudziaki. Instagramowy test pomadek w kolorze nude.

czerwca 08, 2020

Pomadki nudziaki. Instagramowy test pomadek w kolorze nude.

Pomadki w odcieniach nude wcale nie wyszyły z mody! To nadal jeden z najczęściej wybieranych, bezpiecznych kolorów, którym z łatwością dopełnimy praktycznie każdy makijaż. Nude to tak naprawdę mnogość odcieni. Po chłodne, wpadające w róż, poprzez brzoskwinki, kończąc na cieplejszych brązach.

 

 

Przed Wami test pomadek nude!


Wybrałam pięć. Tylko pięć i aż pięć pomadek do tego testu. Różnią się tonacją, formułą, wykończeniem i oczywiście ceną. W testach, a w zasadzie w tworzeniu opinii, pomogły mi moje kochane obserwatorki na instagramie. 
Przez ponad tydzień zasypywałam je propozycjami, ankietami oraz przedstawiłam swoje opinie, co do każdej pomadki. Werdykt? Nie okazał się jednoznaczny, momentami nasze opinie były bardzo daleko od siebie, a to, co wydawałoby się hitem - przeszło bez echa. Moi Drodzy, przed Wami nie tylko moja opinia, ale i Kobiet, które czytają mnie i wspierają na codzień. 

 Na pierwszy ogień wybrałam niegdyś bardzo popularną propozycję od Wibo Milion Dollar Lips. Kto z nas nie chciałby mieć ust jak milion dolców? No, właśnie...


O ile kolor o numerze 01 przypadł mi do gustu, tak już sama formuła pomadki nie bardzo.  To wygląda okrutnie źle. Moje usta nie należą do suchych, jednak produkt sprawia, że usta wyglądają na suche jak wiór. Jakby tego było mało, sama w sobie brzydko się rozprowadza i ściera. Sytuacje ratował tylko podkład z pomadki nawilżającej lub nałożenie jej już na pomadkę z Wibo. Jednak wtedy nie jest ona matowa, co totalnie mija się z celem.
Dziewczyny również podzieliły moją opinię - pomadka wygląda koszmarnie i jej kupno to zwyczajna strata pieniędzy. Wszystkie nas skusił jej kolor, ale efekt na ustach rozczarował. 

Druga propozycja, od lubianej i cenionej przez nie tylko nastolatki, ze względu na cenę marki to Lovely ze swoim setem K Lips. O tym, czym była inspirowana - wypowiadać się nie będę. To bez znaczenia, ponieważ lubię tą pomadkę. 


Kolor Magic Desert to chłodny nude wpadający w róż. Pomadka ma przyjemna konsystencję, szybko wtapia się w usta i tworzy niewidzialna warstwę. Jest przyjemna w noszeniu, nie wysusza ust w sposob ekstremalny. Niestety, ma problemy z trwałością, jednak za tą cenę - warto się nad nią pochylić. Jest bardzo wydajna. Plusem jest dołączona konturówka w tym samym odcieniu.
Jak zawsze, Dziewczyny wykazały się aktywnością i prawie jednogłośnie stwierdziły, że cała linia pomadek K- Lips jest warta uwagi. Śmiałam zatem twierdzić w tym momencie, że będzie to ich numer jeden...

Jednak szybko przeszłam do numeru trzy. Nieco droższej propozycji, bo od samej Huda Beauty. 
 

Trendsetter czyli dość ciepły, matowy, wpadający w brąz nude. Byłam do niego dość sceptycznie nastawiona ze względu na bardzo wodnistą konsystencję.To prawda, rozprowadza się bardzo dobrze, jednak ja wole gdy pomadka siedzi na ustach. Ta konkretna ma tendencje do migrowania nim wyschnie, a schnie trochę długo. Bardzo ładnie pachnie. Nie jest niestety jakoś super trwała. W tej cenie - chciałam czegoś więcej. Zapłaciłam zatem za markę a nie za jakość, a szkoda, bo cienie Hudy lubię bardzo.
I tutaj dziewczyny dały mi zagwozdkę. W ankiecie, większość stwierdziła, że pomadka im się podoba, w komentarzach zaś kilka podzieliło moją opinię, że jej jakość nie jest adekwatna do ceny. Z czego to wynika?  Myślę, że z tego, że większość kosmetyków Hudy cenimy, jednak mam wrażenie, że z biegiem lat jakość się pogarsza.

Jako kolejną propozycję przedstawiłam pomadkę od Max Factor.


Rosewood to przepiękny nude wpadający w zimny róż to mój lepszy kolor ust.
Podpatrzona u koleżanki z pracy stała się hitem i dla mnie. Pigment tej pomadki jest niezbyt intensywny, jednak to zaleta tego produktu. Idealnie nadaje się do naturalnych makijaży tzw. Makeup no makeup. Świetnie sunie po ustach, nie wysusza ich ponieważ nie jest stuprocentowym matem. Ściera się bardzo ładnie i zaskakująco długo trzyma na ustach. 

Przyznam, że jest to mój czarny koń tego rozdania i trochę szkoda, że przeszła bez echa u osób, które brały udział w ankiecie na instastory. Podejrzewam, że marki, które kojarzą się z kosmetykami naszych mam i babć jak i pomadki inne niż w płynie, inne niż matowe jeszcze nie mają swojego wielkiego come back. 

Ostatnią pomadką była kolejna droższa propozycja. Tym razem to produkt od Anatastasii Berverly Hills. 


To przepiękny, neutralny kolor ( niestety na zdj jest bardziej brązowy - brak światła - jak sądzę) Hudson, Nakłada się bez problemu, szybko wysychanie i nie wysuszają ust. Ściera się przyzwoicie. Cena też była przyzwoita, gdyż kupiłam ją na promocji za nieco ponad  trzy dolary. Jednak... Bez reszty przypomina mi wcześniej wspomniana pomadkę z Huda Beauty.  
Dziewczyny też zauważyły podobieństwo oraz przychylnie oceniły kolor i formułę pomadki.

Na zdjęciu od lewej ABH i HB.  

Mając już wiedzę na temat zdania dziewczyn o każdej wymienionej pomadce, skupiłam sę na tych dwóch. Różnica w kolorze wydaje się być tak niewielka, że postanowiłam poprosić je o wybranie  królowej nudziaków z wyższej półki. Niewielką przewagą wygrała Anatsasia, której konsystencja nie jest aż tak płynna i zdecydowanie ładniej prezentuje się dzieki temu na ustach.



Co jednak Dziewczyny wybrałyby dla siebie spośród tych pięciu propozycji?




Na pierwszym miejscu pojawiła się Anastasia z kolorem Hudson - myślę, że z powodu barwy i konsystencji oraz trwałości. Drugie miejsce należy do Lovely i koloru Magic Desert - za cenę adekwatną do jakości. Trzecie miejsce to Trendsetter Huda, bo to Huda, której kosmetyki wele z nas ceni. Czwarte - to Max Factor i Rosewood. Uważam, że ten kolor został doceniony przez zbyt małą ilość osób, ale może to wynikać z braku zainteresowania marką wśród młodszego pokolenia. Na końcu Wibo i kolor 01 Milion Dollar Lips - i tu się cieszę, bo ta pomadka nie jest w żadnym stopniu wybitna.

A Wy, moi Drodzy Czytelnicy, który kolor wybralibyście dla siebie, dla bliskiej Wam osoby?

Buziaki, Werka.
Olejek, płyn a może kawior? Test kosmetyków do kąpieli.

marca 01, 2018

Olejek, płyn a może kawior? Test kosmetyków do kąpieli.

Witajcie.
W zimowe wieczory nie ma nic lepszego od ciepłej, pachnącej, pełnej piany kąpieli. Zupełnie nie wyobrażam sobie, aby nie dodać do niej mikstury, która pomoże mi zanurzyć się w przepięknych, aromatycznych zapachach. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić cztery produkty, które od jakiegoś czasu towarzyszą mi podczas wieczornych kąpieli.

Copyright © Werka Testerka , Blogger